DZIDĄ W PALEC –      BÓL Z GŁOWY

Rozmowa z Andrzejem Turczynowiczem, polskim specjalistą w dziedzinie zdrowotnego masażu japońskiego 

·         Jest Pan jedynym w Polsce specjalistą od shiatsu. Skąd się wzięła ta sztuka masażu?

·         Shiatsu wywodzi się z Japonii, ze starożytnej sztuki masażu japońskiego. Ale właściwie cała medycyna japońska pochodzi z Chin. Także shiatsu. Było ono znane jeszcze przed akupunkturą. Jest taka legenda, że kiedyś w Chinach, na polu walki żołnierz został ugodzony w palec u nogi i przestała go boleć głowa. Tak odkryto związek pomiędzy głową a palcem.
W lecznictwie od pewnego momentu zaczęto stosować naciskanie, a później nakłuwanie pewnych części ciała.

·         Co to właściwie jest shiatsu?

·         Słowo „shiatsu” pochodzi z języka japońskiego. Znaczy dosłownie „naciskać palcami”. Chodzi tu o naciskanie pewnych określonych punktów, które z kolei w akupunkturze nakłuwa się igłami.

·         Ile jest tych punktów na ciele człowieka?

·         Jest ich kilkaset. Ja znam co najmniej kilkadziesiąt. Nie ma zresztą takiej potrzeby, aby ktoś, kto praktykuje shiatsu, znał wszystkie te punkty. Punkty te leżą bowiem na tzw. kanałach energetycznych, zwanych meridianami. Płynie w nich energia dostarczana do poszczególnych organów. W jakimś sensie tworzy ona te organy i buduje je. Jeżeli przepływ tej energii jest zablokowany, to występuje jakieś niedomaganie czy też choroba. Celem shiatsu jest odblokowanie kanałów.
Naciskając, ugniatając, masując czy też rozgrzewając te punkty, odblokowujemy przepływ energii.

·         I co dzieje się w organizmie, w którym te kanały zostaną odblokowane?

·         Ogólnie mówiąc, wprowadza się w ten sposób harmonię. Organizm wraca do równowagi. Jeżeli występowały kłopoty z trawieniem, to się kończą. Shiatsu pomaga na wszelkie większe lub mniejsze niedomagania.

·         Czy to znaczy, że ten masaż leczy?

·         Tak. Według medycyny wschodniej, choroba jest właśnie zaburzeniem równowagi. Cały czas właściwie poruszamy się między zdrowiem a chorobą; nigdy nie jesteśmy stuprocentowo zdrowi. Świetnie opisuje to wschodnia filozofia i medycyna. Opiera się bowiem ona na dwóch rodzajach przeciwnych i jednocześnie uzupełniających się sił: Yin i Yang. Yang jest to energia dośrodkowa, która – tłumacząc obrazowo – płynie z góry, z Kosmosu, nieba. Druga energia – Yin jest siłą Ziemi i ma charakter odśrodkowy. Obie zaś siły płyną przez kanały energetyczne człowieka. Shiatsu uruchamia siły uzdrawiające, drzemiące w człowieku. Wszystko jest w rękach pacjenta, gdyż terapeuta nie jest lekarzem, a jedynie pomaga wyzwolić te siły.

·         Czy każdy może się poddać temu starojapońskiemu masażowi?

·         Tak, każdy, począwszy od małego dziecka do osoby w bardzo podeszłym wieku. Miałem nawet sparaliżowanych pacjentów. Oczywiście w takim przypadku nie było to klasyczne shiatsu, które wykonuje się na podłodze i które wymaga wielu ćwiczeń rozciągających, przewracania na plecy czy brzuch. Sparaliżowani pacjenci nie mogą takich ćwiczeń wykonywać, mogą jedynie poddać się delikatnym naciskom, np. na rękach czy głowie.

·         Czy są jakieś przeciwskazania w stosowaniu masaży?

·         W przypadkach cięższych chorób tylko doświadczony terapeuta może stosować tego typu zabiegi. Ogólnie mówiąc, stosując shiatsu nie zaszkodzi się drugiej osobie, jezeli terapeuta wie co robi.

·         Jest Pan właściwie jedynym w Polsce specjalistą od tego typu masażu. Gdzie nauczył się Pan tych umiejętności?

·         Uczyłem się w 1985 roku w Londynie, w East-West Center ( Instytut Kushiego). Tam miałem  pierwsze warsztaty, między innymi z Shizuko Yamamoto, światowej sławy nauczycielką i prekursorką shiatsu stopami.

·         Czyli można masować nie tylko palcami?

·         Shiatsu robi się nie tylko palcami,  również dłońmi, łokciami, kolanami i stopami. Współczesny masaż jest połączeniem wiedzy Wschodu i Zachodu. Robiłem kiedyś zabieg Japończykowi, który zajmuje się w Polsce akupresurą stóp, bardzo bolesna.. Po zabiegu powiedział mi, że to, co ja praktykuję, to nie jest wcale shiatsu. Wynikało z tego, że ten rodzaj masażu, choć wymyślony na Wschodzie, został dopracowany i zmieniony w Europie i Stanach Zjednoczonych. Masaż przerodził się w pełną terapię z wykorzystaniem ucisków punktowych i różnych ćwiczeń rozluźniających. Występują w nim również elementy kręgarstwa i bioenergoterapii.

·         Czy zabiegi shiatsu są również wykorzystywane w typowej medycynie, z jaką spotykamy się na co dzień?

·         Tak, oczywiście. Znam lekarkę w Łodzi, która przy okazji typowej porady robi właśnie taki masaż swoim pacjentom.

Mówiła mi, że zamiast przepisać pacjentowi pigułki, woli zrobić mu masaż shiatsu i udzielić porady, w jaki sposób powinien się odżywiać, aby usunąć dolegliwość. Mając te dwie wiedze, wschodnią i zachodnią, wspaniale łączy obydwie w swojej praktyce.

·         Wspomniał pan o odżywianiu. Wiem, że kończył pan Międzynarodowy Instytut Makrobiotyczny w Szwajcarii. I wiąże się to z pańską praktyką terapeu-tyczną. Co łączy staro-japoński masaż z żywieniem według zasad makrobiotyki?

·         W Szwajcarii ukończyłem również Międzynarodową Szkołę Shiatsu, której założycielem jest Amerykanin, Saul Goodman. Tak się składa, że terapeuci są makrobiotykami, czyli odżywiają się w sposób zgodny z prawami natury. Mieści się to wszystko w całościowym, tzw. holistycznym podejściu do człowieka. Nic tu nie jest oderwane. Nasz styl życia, tzn. odżywianie, ruch, ćwiczenia – wszystko to stanowi pewną całość. Nie można polecić komuś jakichś ćwiczeń zapominając o jedzeniu, które jest bardzo ważne.

·         A jak wygląda dieta makrobiotyczna?

·         Procentowo ujmując, wygląda w taki sposób, że 40-60% spożywanych pokarmów stanowią pełne ziarna, niełuszczone (ciemny ryż jest tu najbardziej zalecany). kasza jaglana, gryka, kukurydza, jęczmień ( pęczak), wszelkie warzywa (należy tutaj wspomnieć że zarówno ziemniaki jak i pomidory można spożywać w niewielkich ilościach z uwagi na zakłócenia równowagi sodowo-potasowej). Jako źródło białka polecane są fasolki. Ważnym składnikiem jest soja (tofu) oraz glony morskie, w Polsce mniej spotykane, ale dostępne w sklepach ze zdrową żywnością. Istotne też jest urozmaicenie pożywienia i sposobów przygotowania.

·         Wracając do masażu, czy wykonywać go może tylko doświadczony terapeuta, czy wystarczy też znać zasady masażu, aby wykonać go na innej osobie lub na własnym ciele?

·         Prosty masaż można wykonywać samemu. Prowadzę weekendowe warsztaty, po których każdy uczestnik moze rozpoczac indywidualna praktyke. Choć taka osoba nie może oczywiście pracować zawodowo.

·         Co więc należy zrobić, aby zachować zdrowie?

·         Być wdzięcznym za to, co się otrzymuje od Boga, Natury i  ludzi, dobrze się odżywiać i ruszać sie:  praktykowac i cwiczyc...

 

Rozmawiał: Jarosław Kończak

 

 

                                                            
 
    Tak było w Kientalu...  
Tam  własnie u podnóża Alp w miejscowości Kiental miesci się Miedzynarodowy Instytut Makrobiotyczny i Szkoła Shiatsu, gdzie pilnie uczyłem się i praktykowałem.
Nauczyciel i dyrektor Saul Goodman (tez kiedys byl muzykiem, gral na gitarze) zrobił nam pewnego wieczoru niespodzianke: zaprosil zespoł muzyki klasycznej, aby zagrał specjalnie dla nas, a zapłatą niejako miał być masaż wykonany na każdym z czlonków orkiestry - po występie.
 Była to bardzo miła niespodzianka, ponieważ mijał właśnie trzeci tydzień intensywnych zajęć i byliśmy już zmęczeni nauką meridianów i  wzajemnym masowaniem.
Niestety koncert był wyjątkowo nudny. Niektórzy z nas dosłownie zasypiali, a  muzykom niewiele brakowalo. Byli spięci i zmęczeni. Napewno jedną z przyczyn była podróż i zmiana powietrza miejskiego na górskie. Gdy uporali się z odtworzeniem dzieła wielkiego klasyka  (Beethovena) my przystąpiliśmy do dzialania, tak aby każdy z czlonków zespołu otrzymał 45-cio minutowy zabieg. 
Saul pracował z puzonistą. 
Po masażu wykonanym w ciszy i skupieniu okazało się, ze nasi goście chcą zagrać jeszcze raz!  Wyglądali i zachowywali się zupełnie inaczej niż przed masażem: zrelaksowani, uśmiechnięci, emanujacy energią...
Nie jestem milosnikiem muzyki poważnej, ale to co usłyszeliśmy przeszło wszelkie oczekiwania. po prostu nie dało się opisać.
Grali, ale jak! Chyba zapomnieli nawet o nutach.
Sprawcy tej przemiany słuchali z otwartymi ustami nie zdając sobie sprawy z uplywającego czasu, a był przecieżźny wieczór.
Największym zaskoczeniem byl fakt, ze zespół zagrał  t e n  s a m  utwór, który wykonywal przed masażem...
W Polsce wielokrotnie robilem masaż Shiatsu muzykom: Jarkowi z zespolu Bakszysz przed koncertem, Waldkowi z zespolu Daab i efekty byly słyszalne.  Wsród moich "pacjentów" była też Kora i Tomek Stańko.
Tam,  w Kiental robilismy też  shiatsu ekipie z kuchni i efekty byly odczuwalne( na talerzu).

.                                                                                                             

 

        

         

                        

                          

                                      Zajęcia prowadzi Vittorio Calogero                                                                                                               Kucharze z Kiental

 

 

 
            Oto co napisała pani Aleksandra Kowalczyk  w "Zwierciadle" (przed masażem):
  

"Już kilka tysięcy lat temu Chińczycy odkryli, że dotyk przekazuje energię. Dzięki temu jest w stanie poprawić samopoczucie dotykanej osoby. Ale to nie wszystko. Dawno temu pewien waleczny chiński wojownik został ugodzony kamieniem na polu bitwy w duży palec u nogi i... przestała go boleć głowa. Od tego momentu zaczęto się zastanawiać nad połączeniami różnych miejsc na powierzchni ciała człowieka z organami wewnętrznymi. Tak powstała chińska sztuka akupresury, polegająca na uciskaniu określonych miejsc na skórze, oraz uzdrawiającego masażu shiatsu, zwanego też terapią dotykiem.

- W ciele człowieka znajdują się kanały energetyczne tzw. meridiany związane z dwiema przeciwstawnymi siłami Yin i Yang. Shiatsu leczy poprzez pobudzanie wyznaczanych przez nie punktów, które pozostają w relacji z organami wewnętrznymi. W ten sposób energia dotyku jest przenoszona głębiej - tłumaczy Andrzej Turczynowicz, terapeuta stosujący metodę shiatsu. Słowo "shiatsu" oznacza "naciskać kciukami". We współczesnym terapii używa się nie tylko kciuków, ale również dłoni, łokci, kolan, a nawet stóp. Dotyk zarówno w przypadku shiatsu, jak i akupresury wpływa na obwodowy i ośrodkowy układ nerwowy. Dlatego może być pomocny w leczeniu wielu przypadłości.

- Shiatsu może łagodzić lub leczyć bóle neurologiczne, głowy, kręgosłupa, kłopoty trawienno-żołądkowe, depresję, stresy czy zaburzenia psychosomatyczne - wymienia Andrzej Turczynowicz. - Fachowo wykonany masaż może być nawet stosowany pomocniczo przy leczeniu nowotworów czy autyzmu. 

Terapeuta wspomina historię autystycznego chłopca, który po pierwszym masażu nie wydawał się być w żaden sposób poruszony czy odmieniony. Kiedy jednak Turczynowicz spotkał się z nim po raz drugi, niekontaktujące się dotychczas z otoczeniem dziecko wyraźnie czekało na masaż, chciało być dotykane.
- To bardzo wielki postęp i sukces w przypadku autyzmu - mówi Turczynowicz. 
Z kolei jedna z pacjentek masażysty - od miesięcy cierpiąca na chroniczny stres i związaną z nim bezsenność - po jednym tylko masażu zaczęła znów sypiać nocami. Stało się tak, ponieważ shiatsu - odblokowując energię - wprowadza harmonię w jej przepływie, przywraca równowagę dwóch sił, które cały czas ze sobą konkurują we wnętrzu człowieka. Jeżeli jesteś zmęczona czy senna - po masażu nabierzesz energii.  I odwrotnie - jeśli jesteś nadmiernie zestresowana, zrelaksujesz się. "

 
               ...i   po masażu   w   "Przekroju"...

 "...możesz zrobić swojemu ciału prezent i poddać się rozkosznemu zrelaksowaniu. Bardzo wiele potrafi zdziałać dobrze wykonany masaż. Przekonałam się o tym podczas wizyty u Andrzeja Turczynowicza, terapeuty stosującego metodę shiatsu. Słowo "shiatsu" oznacza "naciskać kciukami" - uruchamiać kanały energetyczne, tzw. meridiany, które pozostają w relacji z organami wewnętrznymi. We współczesnej terapii używa się nie tylko kciuków, ale również dłoni, łokci, kolan, a nawet stóp. Kiedy kładę się na kocu po ciężkim dniu pracy, moje mięśnie są napięte jak postronki, zwłaszcza że masażowi przyglądają się uczniowie mistrza. Po trzech minutach odpływam na rozgrzane latem mazurskie jeziora i rafy koralowe Egiptu. Nic mnie nie
obchodzi, przestaję odczuwać jakiekolwiek napięcie."